A któż Cię to, mój Jezu

Człowiek do Pana Jezusa:


A któż Cię to, mój Jezu, do tak okrutnego

Krzyża przybił, wszystkiego krwią ubroczonego!


Ręce Twoje, co niebo i ziemię stworzyły,

Srogie gwoździe żelazne i nogi przebiły.


Ciało śliczne panieńskie gwałtem rozciągniono,

W boku Twoim głęboką ranę uczyniono.


Wieniec z ciernia i głogu bardzo kolczastego

Zranił najświętszą głowę do mózgu samego.


Usta stoją otwarte, jagody skalane,

Wdzięczna twarz brzydką flegmą i oczy uplwane.


Krew się jedna od słońca zsiadła gorącego,

Druga na ziemię płynie z rąk, z nóg, z boku Jego.


Nad głową dekret śmierci widzę zawieszony,

Gorzej niźli złoczyńca mój Jezus zelżony.


Z szat niewinność odarta, Ciało obnażone,

I na ognistem słońcu srodze upalone.


Żyłki nie masz, z którejby krew się nie toczyła,

Ani członka zdrowego, cóż to za złość była!


Tyś Święty nad Świętymi, wszystkoś ugruntował,

Ach! Kto Cię to, mój Jezu, tak srodze skatował?



Pan Jezus z krzyża do człowieka:


Grzechy twoje a miłość moja to sprawiła,

Że mię dla ciebie męki cierpieć zniewoliła.


Ale ty za tę miłość jak mi odsługujesz,

Pychą twą głowę moję znowu koronujesz.


Łakomstwo z własnego mię odzienia odziera,

Nieczystość gwoźdźmi ręce, włócznią bok otwiera.


Gniewem, mszczeniem bezbożnie ciało me biczujesz,

Zazdrością na śmierć sądzisz, okrutnie krzyżujesz.


Obżarstwem usta moje ciężko policzkujesz,

Dla kłamstwa, krzywdy co dzień żółcią mnie częstujesz.


Ej! Nawróć się grzeszniku, czas poprzestać złego,

Czyń pokutę, a chwyć się życia pobożnego.


Oto widzisz, żem żywot położył dla ciebie,

Chcąc, abyś nie był w piekle, ale ze mną w niebie.


Wołam z krzyża: Nawróć się, poniechaj sprośności,

Bo cię czekam tak dawno w gorącej miłości.


Rozciągnąłem swe ręce szeroko dlatego,

Abym cię mógł obłapić pokutującego.


Pójdź do mnie, nie umknęć się, miłość mnie przybiła,

I głowę mi łaskawie k’ tobie nachyliła.


W rękach, w nogach obfite źródła przechowała,

W boku do nieba wrota tobie zgotowała.


A toć się tobie daję, masz mnie już wszystkiego,

Nie wątpij, nic nie znajdziesz nademnie lepszego.


Jam skarb wszystkiego świata, nie umknę swej ręki,

Proś, o co chcesz, a dam ci dla mej gorzkiej męki.



Człowiek do Pana Jezusa:


Do Ciebie, o nadziejo żywota mojego,

Któryś mnie na tym krzyżu odkupił grzesznego,


Uciekam się ciężkimi grzechami strwożony,

Łaskawemi słowami Twemi pocieszony.


Przybijże serce moje Twojemu gwoździami,

Niechaj płyną hojne łzy z oczy potokami,


Patrząc na Twą figurę. To grzechy zrobiły,

Że Cię Jezu okrutnie do krzyża przybiły.


O miłości! O krzyżu! O gwoździe! O rany!

O Jezu, któryś za nas jest ukrzyżowany!


Daj mi patrzeć na rany, tu opłakać grzechy,

Abym wiecznej od Ciebie dostąpił pociechy.


Upadam do nóg Twoich z serca pokornego:

Żałuję, żem Cię zranił, Zbawiciela mego.


Nie chcę więcej obrażać, brzydzę się grzechami,

Niechże tu u nóg Twoich rozpłynę się łzami.


Gardzę wszelką świecką obłudną marnością,

Ciebie kocham, mój Jezu, zupełną miłością.


Dla Twej Jezu miłości, krzywdy swe bliźniemu,

Odpuszczam i nagradzam, com winien każdemu.


Zmiłuj się, o mój Jezu, przez Twe święte rany,

Nad grzesznemi, boś Ty skarb łaski nieprzebrany.


Ty, w krwawych, płynnych zdrojach miłosierdzia Twego,

Oczyszczasz i przyjmujesz grzesznika każdego.


Raczże i mnie oczyścić a przyjąć do siebie,

Abym odtąd tu żyjąc, nie odstąpił Ciebie.


Aż mnie z krzyża obłapisz pokutującego,

I wprowadzisz do nieba bramą boku Twego.


Dajże dobrze żyć, umrzeć Jezu ukochany!

Daj szczęśliwe skonanie, patrząc na Twe rany.


Zbaw mnie przez gorzką mękę, przez drogą śmierć Twoję,

Odpuść grzechy, a duszę przyjmij w ręce swoje.

Modlitwy, Pieśni Kościelne, Kolędy, Pastorałki, Pieśni Maryjne, Pieśni Adwentowe, Pieśni na Boże Ciało, Pieśni na Boże Narodzenie, Pieśni Postne, Pieśni Wielkanocne - dla chrześcijan i katolików