O gdybyś wiernie uważał u siebie

O gdybyś wiernie uważał u siebie,

Co Chrystus cierpiał człowiecze dla ciebie!

I twoje by się, choćby skałą było, serce skruszyło.


Jako pod krzyżem smutna Matka stała,

Płacząc o Syna, smutna omdlewała,

Kiedy umierał ze wszech stron strapiony, i opuszczony.


Kiedy się wszystko Przenajświętsze Ciało,

Od wielkich bolów na krzyżu targało,

A krwi niewinnej lały się strumienie na twe zbawienie.


A jako było gwałtowne konanie!

Trudne od ciała duszy rozdzielanie;

Matka bolejąc, społem umierała, gdy to widziała.


A gdy po śmierci już pod krzyżem stała,

Z prędka ku miastu z bojaźnią spojrzała,

Aż jeszcze idą łamać Jego kości; o dziwna złości!


Już dwiema łotrom golenie złamali,

I do Jezusa już się przybliżali,

Srodze bolało w tę smutną godzinę, Serce Matczyne.


Wtem katów Pana pokornie prosiła,

By w grobie Syna sama położyła;

Już, już nie żyje, już mi Go darujcie, już się zlitujcie!


A wtem z nich jeden, chcąc wiedzieć czy żyje,

Bok przenajświętszy i Serce przebije;

Aleć od Serca, co się była spiekła, krew z wodą ciekła.


Wszyscy upadli, jakoby nie żyli,

Ledwie się smutnej Matki dotrzeźwili,

Gdy przebijali Serce niewinnemu, Panu naszemu.


O duszo moja, grzechem obciążona!

W boku Jezusa dla ciebie obrona:

Tam się uchronisz od sprawiedliwego gniewu Sędziego.


O wdzięczna Rano, przyjmij mnie do siebie!

W Tobie mieszkanie szczęśliwsze niż w niebie:

Tam przebywając w ostatnią godzinę, wiecznie nie zginę.


Panno Maryo! Matko Jezusowa!

Wnieś za mną prośbę przez Twe święte słowa!

Wszakże jest ważna u dobrego Syna , prośba matczyna.


A wtem Nikodem z Józefem przybyli,

I ciało z krzyża pobożnie złożyli;

Widzieć tam było łez gorzkich wylanie i narzekanie.


Przez boleść, gdyś Go na ręce swe wzięła,

Matko do piersi mile przytulała,

Przez boleść, gdyś Go oblewała łzami, módl się za nami!


Widziałaś głowę cierniem poranioną;

I twarz najświętszą srodze posinioną;

Widziałaś Syna bok włócznią zraniony i otworzony.


W rany głębokie włosy się wlepiły,

A oczy święte łzy z krwią wylewały,

Zęby wybite i one kochane skronie przerwane.


I wszystko ciało jedna rana była,

Które złość ludzka okrutnie zmęczyła;

Członki z miejsc wyszły, ledwie się przez żyły kości spoiły.


O jak żałosne było to spatrzenie,

Jako płaczliwe wszystkich narzekanie:

Bo nie widziano nigdy umarłego tak zbolałego.


A gdy Go drogą maścią namazali,

I w prześcieradło białe uwinęli,

Płakali wszyscy, podnosząc swe głosy aż pod niebiosy.


Miłe nam było z Tobą przebywanie,

I na przedziwne Twe sprawy patrzanie,

Ale się wszystko, co nam miłe było, w płacz zamieniło.


Mieszkając na tej nędznej ziemi z nami,

Obdarzyłeś nas wielkiemi łaskami;

Niestetyż! Gdy złe za dobre oddano, zamordowano!


Nikomuś nie dał do smutku przyczyny,

Długoś cierpliwie znosił nasze winy,

I zagasiłeś, gdy gniewu gorzała, iskierka mała.


Tyś był lekarzem serca skruszonego,

Mileś przyjmował pokutującego,

Nie szedł od Ciebie człowiek utrapiony niepocieszony.


Wszystkicheś uczył Twą wymową złotą,

Cisnęliśmy się do Ciebie z ochotą;

I tego świata, którzy Cię słuchali, zapominali.


Tyś suchą nogą i po morzu chodził,

Dziwnieś umarłe z grobów ich wywodził;

Mocy piekielne, srogie morskie wały, Ciebie słuchały.


A gdyś umierał, wszystko się stworzenie

Z gruntu ruszyło, przez wielkie zdumienie;

Bo tak wielkiego grzechu ziemia podła zgładzić nie mogła.


Przeto się trząsły od żalu i skały,

Góry wysokie straszliwie ryczały,

Słońce jak w nocy zgubiło ozdobę, wziąwszy żałobę.


Lecz Twoja dziwna modlitwa sprawiła,

Że od upadku świat ten obroniła,

Za którą prędko wszystko się zaś miło uspokoiło.


I one serca, choć zakamieniałe

Twoich morderców kruszyć się musiały;

Że grzechu swego bardzo żałowali, pokutowali.


O któryż język smutek nasz wypowie!

Pociecho nasza, duszy naszej zdrowie!

Jakoś się smutnie, zmiłuj się nad nami, pożegnał a nami!


Już Cię schowamy, a słowa Twojego

Czekać będziemy: że masz dnia trzeciego

Wstać od umarłych i nam do żywota otworzyć wrota.


O któż już będzie tak twardym kamieniem,

I swojem wzgardzi tak bardzo zbawieniem,

Że się swojego Pana nie zlituje, nie rozmiłuje.

Modlitwy, Pieśni Kościelne, Kolędy, Pastorałki, Pieśni Maryjne, Pieśni Adwentowe, Pieśni na Boże Ciało, Pieśni na Boże Narodzenie, Pieśni Postne, Pieśni Wielkanocne - dla chrześcijan i katolików